Polska, góry, wiele lat po kataklizmie, który unicestwił praktycznie całą ludzkość. W ten mało optymistyczny sposób wita nas Piotr Patykiewicz w swojej najnowszej książce zatytułowanej Dopóki nie Zgasną Gwiazdy. Książka trafiła do mnie w dość ciężkim okresie, ale gdy już wydobrzałem zabrałem się za nią ze zdwojoną siłą. Zapraszam do zapoznania się z recenzją.
Nazwisko Patykiewicz nie mówi mi zbyt wiele. Nie spotkałem się do tej pory z jego twórczością, ale od czego mamy internet. Autor napisał jeszcze 5 książek i ma na koncie wiele publikacji w popularnych pismach: Nowa Fantastyka, Fantasy i Horror oraz Science Fiction. …Gwiazdy są jego pierwszą książką wydaną przez SQN i po lekturze mam nadzieję, że nie ostatnią. Uprzedzam troszkę fakty, ale nie ma co ukrywać, że jest to bardzo dobra robota. Ale po kolei.
Klimat postapokaliptyczny jest mi bardzo bliski za sprawą zarówno książek jak i filmów oraz gier komputerowych. Fallout i Wasteland to gry przez, które dziesiątki razy nie odrobiłem lekcji. Mad Maxa przerobiłem na VHS kilkanaście razy, a na najnowszym byłem już w kinie. Jeśli chodzi o literaturę to jestem wielkim fanem Drogi Cormaca McCarthy, natomiast zupełnie nie podeszło mi osławione już Metro 2033. Wspominam o tym, gdyż …Gwiazdy mają najwięcej wspólnego z powieścią Dmitrija Glukhovskiego. Co najlepsze w załączonej do książki notce Piotr Patykiewicz wspomina, że Metra nigdy nie przeczytał, a naprawdę trudno w to uwierzyć podczas lektury.
Akcja jak wspomniałem ma miejsce w polskich górach kilkaset lat po Upadku – kataklizmie, który zabił większość ludzi i zniszczył kawał planety. Ci, którym udało się przeżyć schronili się w górach i pozakładali tam osady. Każda z osad ma własne prawo, własne zasady, ale wszystkie jednoczy wiara. Mieszkańcy z reguły nie odwiedzają innych osad, ponieważ przeprawa jest zbyt niebezpieczna. Za komunikację odpowiadają wieże zwane syngalizatorniami oraz gońcy ryzykujący własnym życiem, aby osobiście przekazać informacje lub biskupie rozporządzenia.
Gońcem zostaje na własne życzenie Kacper – główny bohater. Skończył właśnie 16 lat, w tradycyjnej próbie dowiódł, że jest mężczyzną, ma już narzeczoną i wywodził się z poważanej rodziny. Kacper jednak ciekawy świata postanowił zaryzykować wszystkim co ma i wyruszyć w podróż.
W powieści ujęło mnie to, że autor nie zdradza zbyt wielu szczegółów na temat wydarzeń, które doprowadziły do Upadku. Wszystkie informacje uzyskujemy z punktu widzenia Kacpra, co okazało się świetnym zabiegiem. Chłopak całe życie spędził w jednej wiosce, jego wiedza o świecie wywodzi się z wierzeń i opowiadań, a słowa miejscowego księdza są niepodważalne. Gdy Kacper uczy się czytać i uzyskuje dostęp do zachowanych książek trudno mu przyswoić cokolwiek. Słowa osób twierdzących, że przyczyny apokalipsy były inne niż ogólnie przyjęto traktuje jak bluźnierstwo i największe szaleństwo. Jest to bardzo fajnie stworzony obraz ludzkości żyjącej w hermetycznym środowisku, agresywnie reagującej na wszystko co jest odstępstwem od przyjętego przez nich porządku.
A gdzie to wspomniane podobieństwo do serii Metro? Kacper podobnie jak Artem przemierzając wioski poznaje ludzi o zupełnie innych poglądach, plemiona o zupełnie innych sposobach radzenia sobie z problemami i miejsca o zupełnie innej architekturze. Różnicą jest według mnie to, że w Dopóki nie Zgasną Gwiazdy wszystko jakoś bardziej trzyma się kupy. Metro miało tak dużo różnych wyznań, grup etnicznych, wyznaniowych, ideowych, że wielokrotnie można było się pogubić. Tutaj „odchyły” mieszkańców choć duże nie są aż tak zróżnicowane i skrajne jak u Glukhovskiego. Zaliczam to jako duży plus.
Do warstwy technicznej mam jedno zastrzeżenie. Jestem zwolennikiem krótkich rozdziałów, pomagających w zaplanowaniu sesji czytania i podkręcających ochotę na przeczytanie kolejnego. …Gwiazdy mają mało rozdziałów, ale za to dość długich i dość dziwnie prowadzonych. Najlepiej widać to na przykładzie. Kacper przyszedł w pewne miejsce spotkać się z ważna dla opowieści postacią. Spotkanie dobiega końca, więc powinniśmy mieć zakończenie rozdziału. Zamiast tego w kolejnym akapicie mamy kilkutygodniowy przeskok w czasie i kolejne wydarzenia. Jest to czepialstwo, ale trochę mi to przeszkadzało.
Piotr Patykiewicz napisał świetną książkę! Klimat postapokaliptycznej polski w Dopóki nie Zgasną Gwiazdy ma swój pokręcony urok, bo rzadko zdarza się, że bohaterowie fantastyki obchodzą typowo polskie święto Matki Boskiej Gromnicznej, nie? Sama opowieść jest bardzo dobra, bardzo wciągająca i zaskakująca. Jak widzieliście wyżej całe moje narzekanie dotyczy jedynie mało wygodnej konstrukcji rozdziałów. Brać, czytać i zachwalać ;)
PS. Autor do końca nie odkrył większości swoich kart, a otwarte zakończenie sugeruje ciąg dalszy. Czuję, że zanosi się na trylogię.
Egzemplarz do recenzji dostarczyło wydawnictwo SQN
-
FABUŁA - /10
0/10
-
RYSUNKI - /10
0/10
-
PRZYSTĘPNOŚĆ - /10
0/10
Warning: Illegal string offset 'Book' in /home/geeklife/domains/geeklife.pl/public_html/wp-content/plugins/wp-review-pro/includes/functions.php on line 2358