The Defenders w komplecie! Daredevil, Jessica Jones i Luke Cage dorobili się nowego kolegi o pseudonimie Iron Fist. Jak sprawuje się kolejny bohater w tworzonym przez Netflix małym odłamie Kinowego Uniwersum Marvela? Oto moja recenzja serialu Iron Fist, w której spoilery postaram się ograniczyć do minimum.
Kolejność oglądania seriali Marvela na Netflixie:
1. Daredevil – sezon 1
2. Jessica Jones – sezon 2
3. Daredevil – sezon 2
4. Luke Cage – sezon 1
5. Iron Fist – sezon 1
6. The Defenders
7. The Punisher – sezon 1
8. Jessica Jones – sezon 2
9. Luke Cage – sezon 2
10. Iron Fist – sezon 2
11.Daredevil – sezon 3
12.The Punisher – sezon 2
13. Jessica Jones – sezon 3
Głównym bohaterem jest Danny Rand. Samolot, którym leciał z rodzicami rozbił się w Himalajach, a Danny był jedynym ocalałym katastrofy. Dziesięciolatka uratowali mnisi z Kunlun, krainy umieszczonej pomiędzy wymiarami, do której wejście otwiera się raz na piętnaście lat. I tak Danny, syn miliardera, przez całe piętnaście lat szkolił się kung-fu i zgłębiał tajniki mocy czi. Pod koniec szkolenia Danny poddał się próbie Shou Lao, mitycznego smoka oferującego wybrańcowi moc Iron Fista.
My jednak poznajemy Danny’ego 15 lat później, gdy po ponownym otwarciu bramy Kunlun, opuszcza swój posterunek i wraca do Nowego Jorku. Młody Rand pierwsze kroki kieruje do Rand Industries, firmy, którą jego ojciec założył i rozwinął wraz z partnerem i przyjacielem – Haroldem Meachumem. Unany za zmarłego Danny nie ma dostępu do firmy i korporacyjnych pieniędzy zarządzanych aktualnie przez jego przyjaciół z dzieciństwa – Wardem i Joy Meachum.

Główny wątek kręci się wokół największego marzenia Danny’ego, które tłumił w sobie przez wszystkie lata spędzone w Kunlun – odzyskania dawnego życia. Za wszelką cenę chce przypodobać się wrogo nastawionym Meachumom i ich ojcu, którego zawsze uważał za swojego drugiego ojca. Niestety wiele wydarzeń związanych z tym wątkiem to bardzo naiwna próba budowania emocjonalnych więzi bohatera. Pozytywnie nastawiony do każdego Danny kompletnie nie zdaje sobie sprawy z oczywistych manipulacji i zakulisowych rozgrywek jego niby-przyjaciół. Podobnie rozczarowuje finalny twist związany z głównych wątkiem, bo chyba nie ma nikogo, kto nie wpadłby na rozwiązanie najważniejszej zagadki gdzieś w połowie sezonu. Mimo tego psioczenia, jestem usatysfakcjonowany zakończeniem głównego wątku. Nie był specjalnie zagmatwany, ani nawet oryginalny, ale fajnie zamyka pierwszy rozdział nowego życia Danny’ego. Daleko mu do finału Daredevila, czy Jessiki Jones, ale bawiłem się lepiej niż przy ostatecznych rozstrzygnięciach Luka Cage.

Wątkiem, który zazębia się z głównym jest powrót tajemniczej organizacji o nazwie Ręka. Danny jako Iron Fist przyrzekł bronić Kunlun przed Ręką, wiec wpadając na nich w Nowym Jorku za punkt honoru stawia sobie pozbycie się organizacji. Jako liderka Ręki powraca madame Gao, przemiła pani z pierwszego sezonu Daredevila, co zwiastowało bardzo solidną rozgrywkę pomiędzy Iron Fistem a Ręką. I trochę niestety nie wyszło. Zabójczy ninja z pierwszego i drugiego sezonu Daredevila zastąpieni zostali mięsem armatnim w postaci kilku nieporadnych drabów, a madame Gao jest tutaj raczej statystką. W zasadzie przez wszystkie 13 odcinków spotykamy tylko jednego solidnego wojownika Ręki, który szpanuje stylem pijanego mistrza. Sprawia to, że sceny akcji nie dorastają Daredevilowi do pięt. Zapomnijcie o niesamowitej sekwencji w korytarzu i na klatce schodowej z Hell Kitchen. Walki w Iron Fiście to bardziej baletowa klepanina, niż brutalne i krwiste sceny z Daredevila.

No dobra, tyle tekstu, a nie napisałem co to ten cały Iron Fist. Osoba dzierżąca ten tytuł nazywana jest żywą bronią (living weapon). Wojownik obdarzony mocą Iron Fista potrafi koncentrować w swojej pięści energię czi, co czyni go niemalże niepowstrzymanym. Problem w tym, że Danny Rand nie ukończył swego szkolenia i nie zna swoich pełnych możliwości i ograniczeń. Tutaj scenarzyści świetnie bawili się wymyślaniem, co raz to nowych sposobów na ograniczenie jego mocy lub jej całkowite zablokowanie.

Finn Jones w roli Danny’ego (Loras Tyrell z Gry o Tron) wypada średnio. Przez większość czasu miałem wrażenie, że jest zbyt… chłopięcy. Charlie Cox (Matt Murdock/Daredevil), Krysten Ritter (Jessica Jones), a nawet Mike Colter (Luke Cage) łatwiej wchodzili w swoje role i wydawali się bardziej przekonujący. Z akceptacją Iron Fista miałem dość spory problem. Nie wykorzystano również Claire Temple (Rosario Dawson). Nie dało się uniknąć wrażenia, że trzeźwo myśląca była pielęgniarka i aktualna dziewczyna Luke’a wciśnięta została na siłę. W zasadzie w jej miejsce można było wsadzić dowolną postać, bo sama Claire nie ma zbyt dużego wpływu na fabułę. Dużo fajniej wypada Jessica Henwick wcielająca się w Colleen Wing. Colleen swoją charyzmą wielokrotnie przyćmiewała głównego bohatera i nie mogę doczekać się jej roli w The Defenders.

O dziwo najjaśniejszymi punktami pierwszego sezonu jest rodzina Meachumów. Ward Meechum (Tom Pelphrey, czyli Bunker z Banshee) to wyrachowany, skłonny do brutalności aktualny prezes Rand Industries, który skrywa niebezpieczną tajemnicę. Joy Meachum (Jessica Stroup) jest przeciwieństwem brata, ale wspiera wszystkie jego kontrowersyjne decyzje, nawet jeśli godzą w jej poczucie wartości i moralności. Ta dość schematycznie zarysowana dwójka w trakcie serialu przechodzi bardzo fajną przemianę. Między pierwszym, a trzynastym odcinkiem zobaczycie zupełnie inne osoby i bardzo ciekawą konkluzję ich historii. Duży plus.

Jest słabiej, to fakt. Iron Fist przegrywa na kilka płaszczyznach z innymi serialami uniwersum. Nie jest tak mroczny, brutalny i widowiskowy jak Daredevil. Nie ma tak charyzmatycznego przeciwnika jak Jessica Jones. Nie ma tak fajnego miejsca akcji jak Luke Cage. Ma za to całkiem przyjemną główną oś fabularną i fantastyczne postaci drugoplanowe. Czasem tyle wystarczy, aby serial mógł się podobać i zapewnił kilka miłych wieczorów. Mnie wystarczyło. Narzekałem, punktowałem głupotki, a i tak bawiłem się bardzo dobrze. A już w sierpniu wszyscy wspomniani dzisiaj bohaterowie spotkają się w mini serialu The Defenders. To MUSI się udać!