Atak na Pleasant Hill

Dopiero, co zaczęliśmy Avengers z Marvel Now 2.0, a już mamy pierwszy crossover. Avengers: Impas – Atak na Pleasant Hill to duża historia, w której udział biorą chyba wszystkie działające drużyny Avengers oraz Agenci S.H.I.E.L.D. Czy to jednak wystarczy, by dostarczyć emocjonującą historię? Recenzja komiksu.

Seria Avengers Marka Waida:
1. Avengers Tom 1: Siedmiu Wspaniałych
2. Avengers: Impas
3. Avengers Tom 2: Rodzinny Interes
4. Avengers Tom 3: II Wojna Domowa
5. Avengers Tom 4: I Wojna Kanga
6. Avengers Tom 5: Tajne Imperium
7. Avengers Tom 6: Zderzenie Światów
8. Avengers: Nie poddamy się

Avengers: Impas – Atak na Pleasant Hill to naprawdę wielki crossover. Aby przybliżyć wam rozmiary tego albumu, pozólcie, że opiszę jego zawartość. Komiks składa się z: Avengers Standoff: Welcome to Pleasant Hill #1, Avengers Standoff: Assault on Pleasant Hill Alpha #1, Agents of S.H.I.E.L.D. #3-4, Uncanny Avengers #7-8, All-New All-Different Avengers #7-8, New Avengers #8-10, Howling Commandos of S.H.I.E.L.D. #6, Captain America: Sam Wilson #7-8, Illuminati #6 oraz Avengers Standoff: Assault on Pleasant Hill Omega #1. Tak wielka składanka z jednej strony obiecuje obecność naprawdę wielu postaci, ale z drugiej stwarza niebezpieczeństwo dużego chaosu. To sprawdzamy.

W pierwszym zeszycie przenosimy się do Pleasant Hill, sielankowego miasteczka w Connecticut. Życie płynie tam bardzo spokojnie, ludzie są dla siebie bardzo mili i każdy zna każdego. Szybko okazuję się, że to najnowszy pomysł Marii Hill na osadzenie superprzestępców. Pleasant Hill to w rzeczywistości więzienie, które zostało stworzone przez Kobik – kosmiczna kostkę, która przyjęła postać ludzkiej dziewczynki. Kobik miesza w głowach osadzonych i sprawia, że ci wierzą w narzucone im osobowości i role jaką mają pełnić w małomiasteczkowej społeczności. Oczywiście każde marvelowskie więzienia fajną ma tylko nazwę. Z każdego prędzej czy później ktoś ucieka i tak jest tym razem. W Pleasant Hill wszystko bierze w łeb, gdy Zemo odzyskuje świadomość i zaczyna wybudzać kolejnych osadzonych łotrów. Potrzebna jest interwencja Avengers.

Drużyna Jedności Steva Rogersa oraz All-New All-Different Avengers Sama Wilsona są co prawda skłócone, ale za sprawą Bucky’ego, który do tej pory zastępował starego Nicka Fury’ego na stacji okołoziemskiej, podążają do Pleasant Hill, by poznać prawdę. Do miasteczka zmierzają również Agenci S.H.I.E.L.D. w bardzo serialowym składzie. A jakby bohaterów było nam za mało to swoją obecność zaznaczają także New Avengers Roberto da Costy i Howling Commandos of SHIELD pod przewodnictwem LMD (Life Decoy Model) Dum Dum Duggana.

All-New All-Different Avengers:
Iron Man, Kapitan Ameryka, Ms. Marvel, Spider-Man, Thor, Nova, Vision

New Avengers:
Roberto da Costa, Power Man, Pod, Toni Ho, Squirrel Girl, Biała Tygrysica, Hulkling, Songbird, Hawkeye, Braasher,Chris Quinn

Uncanny Avengers:
Deadpool, Human Torch, Cable, Rogue, Synapse, Voodoo, Quicksilver

Agents of S.H.I.E.L.D.
Phil Coulson, Bobby Morse, Melinda May, Daisy Johnson, Jemma Simmons, Leo Fitz, Deathlock

Howling Commandos of S.H.I.E.L.D.
Dum Dum Duggan, Jasper Sitwell, Vampire by Night, Man-Thing, Manphibian, Orrgo, Teen Abomination, Hit-Monkey

Dużo tego nie? I to właśnie problem całego crossovera. Pierwszy i drugi zeszyt przygotowane pod event są napisane bardzo zgrabnie i interesująco. Gdy fabuła rozszerza się na wątki z różnych serii całość strasznie się rozmydla. Jedni walczą ze zbiegłymi złoczyńcami, inni walczą przeciwko sobie (Agenci SHIELD vs. New Avengers). W wisienką na torcie jest pojedynek amerykańskiego Kaiju z wielkim mechem Roberto da Costy. Tak, kryzys w Pleasant Hill miejscami przeradza się w Pacific Rim… Co chwila łatwo się zgubić i kompletnie zapomnieć, jaki jest wątek przewodni tego albumu.

Czas zerknąć na jasne strony opowieści. Zeszyty dotyczące Pleasant Hill wypadają naprawdę nieźle. Duża w tym zasługa pierwszego spotkania trzech Kapitanów Ameryka. Steve Rogers, Bucky Barnes i Sam Wilson (ten aktualny Cap) dzierżyli tarczę i chociaż aktualnie nie są najlepszymi przyjaciółmi to trzeba przyznać, że ich wątek to najciekawszy punkt komiksu. Ich dyskusje i później współpraca na polu walki to najlepsze co tutaj zobaczycie. Ponadto Avengers: Impas wyjaśnia sprawę starego Steve’a Rogersa.

A pozostali? Deadpool rzuca żarcikami jedynie na początku, później znika w gąszczu postaci. Ms. Marvel, Vision, Spider-Man i Iron Man grają tutaj trzecioplanowe role i na dobrą sprawę od nich wszystkich razem wziętych dużo więcej do powiedzenia i roboty ma Hawkeye współpracujący z New Avengers. Miłym akcentem jest natomiast obecność Agentów S.H.I.E.L.D. w szeregach, których znajdują się bohaterowie serialu. Reszta znanych nazwisk kręci się gdzieś tam w tle i na dobrą sprawę nie bierze czynnego udziału w tym crossoverze.

Avengers: Impas – Atak na Pleasant Hill niestety nie błyszczy tak się spodziewałem. Wielki crossover w wielu momentach okazuje się wielkim bałaganem i nie ma nikogo, kto by to sensownie poukładał. Każdy scenarzysta i rysownik skupił się na własnej serii, co szybko daje o sobie znać. Wielką zaletą całości jest spotkanie trzech Kapitanów Ameryka, ale powinien być to jedynie miły dodatek, a nie najlepsza część historii. Szkoda.

4/10

Egzemplarz do recenzji dostarczyło Wydawnictwo Egmont

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz
Napisz swoje imię

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.