Vision to od zawsze najbardziej tajemniczy członek Avengers. Nigdy do końca nie wiemy, czy kieruje się zdrowym rozsądkiem czy tak nakazuje mu modyfikowalne oprogramowanie. Jak jest naprawę postanowił sprawdzić Tom King (aktualny scenarzysta Batmana), efektem czego jest ten album. Recenzja komiksu Vision.
Vision składa się z 12 zeszytów, które w oryginalne zostały wydane w dwóch albumach – The Vision vol. 1: Little Worse Than a Man oraz The Vision vol. 2: Little Better Than a Beast. Polskie wydanie zawarto w jednym, pokaźnych rozmiarów albumie w miękkiej oprawie ze skrzydełkami. Tom King odpowiada za scenariusz, a rysunki są dziełem Michaela Walsha (#7) oraz Gabrierla Hernandeza Walta (pozostałe 11 zeszytów). Kolory nałożyła Jordie Bellaire.
Polecam recenzje
Kapitan Ameryka: Steve Rogers Tom 1
Mockingbird
Vision to synstezoid stworzony przez Ultrona w celu zniszczenia Avengers. Vision dość szybko zbuntował się przeciwko swojemu stwórcy i dołączył do Avengers. Od tamtej pory jest zaufanym członkiem drużyny i brakuje mu tylko jednego – człowieczeństwa. Po nieudanym związku ze Scarlett Witch Vision marzył, by stać się zwykłym człowiekiem i wieść normalne, nudne życie. W tym celu stworzył sobie rodzinę – żonę Virginię, syna Vina i córkę Viv…
Rodzinę Visionów poznajemy zaraz po przeprowadzce do Arlington w stanie Wirginia, gdzie zameldowali się przy Hickory Branch Lane pod numerem 616 (jak Ziemia-616, główny świat komiksów Marvela). Vision został przedstawicielem Avengers w Białym Domu, więc domek na przedmieściach Waszyngtonu to idealna lokalizacja dla najzwyklejszej rodziny. Czy aby na pewno?
Zastanawiacie się o czym opowiada komiks Vision. Nie uświadczycie tutaj ani kosmicznych najeźdźców, ani innych światów, ani nawet wielkich pojedynków. Nic z tych rzeczy. Vision chce być człowiekiem, chce żyć jak człowiek i być tak traktowany przez innych. Tom King postanowił sprawdzić czy to w ogóle możliwe. Vision codziennie wychodzi do pracy, Virginia ma się zajmować domem, a dzieci zaczynają naukę w zwykłej szkole. Próbują poznać bliżej sąsiadów, chodzą do restauracji tylko po to, by posiedzieć przy stole i zapłacić za jedzenie, którego nikt nie musi przygotowywać, robić wszystko to, co robią ludzie. Nikt jednak nie nauczy ich jakie decyzje podejmować w sytuacji zagrożenia.
Komiks zaskakuje bardzo mrocznym klimatem. Pod kolorowym płaszczykiem domku na przedmieściach kryje się bardzo złożona opowieść, pełna tragedii i dramatów. Pełno tutaj szokujących wydarzeń, których szczerze nie spodziewałem się po Marvelu. Podczas sielankowego wstępu narrator rzuca dość duże spoilery z końcówki opowieści, ale w rzeczywistości dowiadujemy się tyle co nic. Efektem tych wtrąceń jest co raz szybsze pochłanianie kolejnych stron i zatracanie się w fantastycznej historii i jednocześnie wyczekiwanie konkluzji. Sam finał opowieści jest tak kapitalny i tak nieoczywisty, że zastanawiam się co stało się z Kingiem, że jego Batman częściej rozczarowuje niż czaruje.
Tom King wziął to, co definiuje Visiona (dążenie do bycia człowiekiem) i wokół tego stworzył jeden z najlepszych komiksów ostatnich lat. Zaręczam was, że na początku kompletnie nie będziecie spodziewać się tego, co was czeka w kolejnych zeszytach. Prawdziwy must read!
Egzemplarz do recenzji dostarczyło Wydawnictwo Egmont